Perfekcjonizm, wada czy zaleta
Perfekcjonizm, wada czy zaleta

Wielu znanych i kochanych określa perfekcjonizm, jako swoją największą wadę i zaletę.

Dzięki niemu powstają wiekopomne dzieła, realizowane są wielkie projekty i osiągane gigantyczne cele. Ale za każdym z nich stoją tysiące, jeśli nie miliony niezrealizowanych pomysłów, które nigdy nie ujrzały światła dziennego, bo nie spełniły wygórowanych wymagań swoich twórców. 

Jak jedna i ta sama cecha może mieć tak różny wpływ, zarówno na swojego posiadacza, jak i jego wyniki i otoczenie? Wiele badań prowadzonych nad tym problemem pokazało, że odpowiedź jest dość prosta: to wcale nie jest jedna cecha. Pod jedną nazwą „perfekcjonizm” kryje się bowiem o wiele więcej zjawisk, niż nam się wydaje. Dzisiaj opowiemy o dwóch z nich: perfekcjonizmie pozytywnym i neurotycznym.

Zwykle oba przeszkadzają w życiu, zwłaszcza gdy chcesz zajmować się jedną z tych dziedzin, w których perfekcja jest zbędnym kosztem czasu i energii, a nikt nie chce zapłacić za różnicę pomiędzy „zrobione dobrze” a „zrobione doskonale”. Poza tym są jednak zupełnie od siebie różne. 

Perfekcjonista pozytywny 

to taki, który wymaga od siebie bardzo wiele, ale wśród tego zawsze muszą znaleźć się też jakieś realne do osiągnięcia wyniki. Coś możliwego do dokonania w określonej sytuacji, aktualnych możliwościach i w czasie, jaki ma do dyspozycji. Jako lider będzie wymagał od innych zbliżania się do perfekcji, ale wciąż jedynie w zakresie, który jest realny, i bez konieczności przekładania deadlieów na kolejne terminy. Ale przede wszystkim nie pozwala, by perfekcjonizm oddalał go od obiektywizmu, tj. nie pozwoli na pomieszanie się wartości swojego dzieła z poczuciem wartości własnej jako osoby. 

Z drugiej strony mamy perfekcjonistę neurotycznego,

 który od siebie i innych wymaga rzeczy zupełnie nierealnych. Nie zwraca on uwagi na to, co w danym miejscu i czasie jest możliwe do osiągnięcia, skazuje więc siebie z góry na porażkę, która następnie wpłynie na jego samoocenę i poczucie skuteczności. Samoocena to bardzo ważny tutaj termin, ponieważ nasz perfekcjonista neurotyczny pozwala sobie na subiektywny ocenę wartości swojej pracy i utożsamia ją z wartością własną. Do wyzwań podchodzi więc, bojąc się porażki, ponieważ w ten sposób może stracić w oczach swoich jak i innych, a jednocześnie ma skłonność do prokrastynacji i odkładania wszystkiego na później. Co ciekawe może nawet sabotować swoją pracę tak, by móc znaleźć doskonałą wymówkę, dlaczego nie może dokończyć tego, co zaczął. 

To wszystko wynika z priorytetu, jakim jest dla niego niepopełnienie błędu, które jest ważniejsze, niż samo wykonanie zadania. Dlatego też ma tendencję do spoczywania na laurach – woli już nic nigdy nie skończyć, niż stracić w oczach innych i własnych. 

Neurotyczny perfekcjonista postrzega kolejne zadania jako potencjalne straty, nie możliwość sukcesu, dlatego nawet gdy go odniesie – nie wyleczy to neurotyka. Przeciwnie, każdy jego sukces będzie dobrym powodem, by nie starać się o nic więcej. Bo każde kolejne staranie, każdy następny projekt, to przecież okazja do porażki i zburzenia kruchego poczucia własnej wartości. 

Jak przesunąć się z negatywnego na pozytywny perfekcjonizm? 

Pracą nad sobą, oczywiście. Na start przyda się więcej obiektywizmu, wyostrzenie swojego postrzegania tego co jest realne i osiągalne oraz potrzebne w danej sytuacji. Wiemy, że to trudne, ale nikt nie oczekuje zmiany z dnia na dzień. Neuroplastyczność mózgu faktycznie jest niesamowita, ale ma też swoje ograniczenia. Jak więc nabrać obiektywizmu? Ćwicząc dystans do samego siebie, to potwierdzone naukowo, że gdy niejako „staniemy obok” i wyobraźmy sobie osobę bardzo do nas podobną, z identycznym zestawem umiejętności i w dokładnie takiej samej sytuacji, automatycznie nasze wymagania stają się realniejsze i rozsądniejsze. Gdy jeszcze przyrównamy je do tych, które mamy względem samych siebie, sytuacja robi się jeszcze jaśniejsza i znacznie łatwiej nam pracować

Bycie perfekcjonistą to ciągła walka z samym sobą – ale warto starać się o wygraną, bo przyniesie nam to nie tylko olbrzymią satysfakcję. Nie da się iść przez życie ze strachem przed skończeniem czegokolwiek, a tym grozi nietrzymany w ryzach perfekcjonizm. Masz jakieś własne sposoby na poskromienie bestii? Daj nam znać w komentarzach – chętnie nauczymy się czegoś nowego!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *